W dobie internetu możemy szukać producentów i usługodawców niemal na całym globie. Jednak intuicyjnie wolimy skorzystać z tego, co znane i sprawdzone. Najlepiej żeby było „po znajomości”…

„Po znajomości”, czyli jak?
Wolimy, aby daną usługę (obojętnie czy chodzi o uszycie sukienki czy budowę domu) wykonał nam ktoś, kogo znamy. Podstawowym powodem jest… stosunek ceny do jakości. Liczymy, że znajomy czy członek rodziny zastosuje wobec nas jakiś rabat, a jednocześnie przyłoży się do pracy nawet bardziej niż w przypadku innych klientów. Dodatkowo łatwiej nam się porozumieć, ustalić szczegóły czy wręcz zdać się na czyjś profesjonalizm, jeżeli nie jest to ktoś zupełnie obcy, kogo intencji nie znamy i trudniej nam mu zaufać.

„Po znajomości” i po znajomości.
Bywa jednak i tak, że ubijanie interesów ze znajomymi i rodziną kończy się fatalnie. Zdarzają się przypadki, gdy nagle odkrywamy, że coś zrobionego „po znajomości” jest w efekcie droższe i/lub niższej jakości, niż gdybyśmy skorzystali z komercyjnej usługi. Problemem często jest też terminowość, bo przecież znajomy poczeka, a „normalny” klient może w międzyczasie pójść do konkurencji…
Oczywiście nie można też zapominać o tzw. drugiej stronie medalu. Wielu przedsiębiorców świadomie i celowo stroni od świadczenia usług bliskim. Okazuje się bowiem, że znajomy potrafi być bardziej roszczeniowy i problematyczny niż anonimowy klient. Wolą więc wykonać swoją pracę za standardową stawkę dla obcych ludzi, którzy przynajmniej im potem nie wypomną jakiś niedociągnięć lub wysokiej ceny przy piątkowym piwie albo niedzielnym schabowym. 😉
Dlatego często dla dobra samej relacji i utrzymania poprawnych stosunków lepiej nie korzystać z ofert „po znajomości”. Bo może to wręcz zakończyć znajomość.

Tylko dla znajomych
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – wiadomo. 😉 Dlatego zwykle nie widzimy nic złego w tym, by samemu skorzystać ze swoich kontaktów w celu sprawniejszego czy tańszego załatwienia jakiejś sprawy, ale gdy robią to nasi bliźni… Może i nie zazdrościmy koleżance zaprzyjaźnionej manicurzystki, ale znajomego ordynatora, który „wciśnie” do kolejki wcześniej już owszem… Zwykle wtedy padają słowa, że „w tym kraju niczego nie da się załatwić bez znajomości!”.

dem_znajomość
źródło: demotywatory.pl

Praca „po znajomości”
Osobnym rozdziałem i zapewne tematem do wielogodzinnych dysput jest zatrudnianie „po znajomości”. Na pewno większość z Was spotkała się z tym zjawiskiem – a to nowa sekretarka dziwnym zbiegiem okoliczności jest siostrzenicą prezesa, a to konkurs na dane stanowisko szczęśliwie wygrał kuzyn, syn albo sąsiad dyrektora… i tak dalej i tak dalej. Taka protekcja przy obsadzaniu wolnych miejsc pracy czy awansach kuje w oczy. I to do tego stopnia, że nawet jeśli dana osoba rzeczywiście obiektywnie jest najlepszym kandydatem ze względu na swoje wykształcenie, doświadczenie i umiejętności, to wielu i tak ją zdyskredytuje: „ma tą pracę TYLKO przez znajomości”.
Z drugiej jednak strony zwykle doceniamy, a wręcz kibicujemy np. rodzinnym biznesom, gdzie fach przechodzi z ojca na syna. A przecież zamiast córki, kuzyna czy szwagra mogliby zatrudnić Kowalskiego z ogłoszenia, prawda?

Bez „znajomości” nie ma pracy
Prowadząc biznes naturalnie chcemy się otaczać zaufanymi ludźmi i współpracować jedynie z tymi, na których możemy liczyć. Wolimy więc zatrudnić kogoś znanego, w myśl zasady, że obowiązków można kogoś nauczyć, ale lojalności, uczciwości czy zaangażowania już nie. Oczywiście z drugiej strony mamy możliwość tworzenia i obsadzania nawet fikcyjnych stanowisk, bo akurat syn kuzynki stracił pracę, a przecież to kuzynka zawsze przyjeżdża podlać kwiatki pod naszą nieobecność…
Z kolei z punktu widzenia pracownika wygląda to zupełnie inaczej. Z badań wynika, że około 44% młodych ludzi uważa, że pracę można dostać tylko po znajomości. Dlaczego tak dużo osób sądzi, że zdobycie pracy nie jest zależne od umiejętności lub doświadczenia? A może to tylko zgrabna wymówka, by usprawiedliwić własne niepowodzenia w szukaniu pracy?… Z moich obserwacji wynika, że nepotyzm jest mocno skorelowany z branżą oraz z lokalizacją danej firmy czy zakładu – w dużych miastach i w wielkich korporacjach to zjawisko prawie nie występuje, podczas, gdy w mniejszych miejscowościach i lokalnych biznesach (oraz tych powiązanych politycznie) zdarza się to znacznie częściej. Macie podobne obserwacje?

(Nie) mam znajomości
W przypadku otrzymania pracy dzięki czyjejś pomocy/protekcji/poleceniu nie zawsze lubimy się tym chwalić – czasem mówimy o tym otwarcie, a czasem wolimy zachować ten fakt dla siebie. Nie mamy już jednak oporów przed przyznaniem się, że mamy zaprzyjaźnionego mechanika, budowlańca, fryzjerkę czy elektryka.
Nasze życie to pajęczyna relacji z innymi ludźmi, która przenika przez wszystkie dziedziny naszego życia – również przez te zawodowe i biznesowe. Czy tego chcemy czy nie.

 

Reklamy